Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

poniedziałek, 05 lipca

Człowiek uczy sie całe życie

Napisał  Filip Pietruszewski
Oceń ten artykuł
(1 Głosuj)

Kilka dni temu skończył się rok akademicki. Powiększyło się grono licencjatów, inżynierów i magistrów. W większości zasilili je młodzi ludzie, dla których studia były naturalnym etapem edukacji po ukończeniu szkoły średniej, ale nie wszyscy realizują w życiu ten sam schemat. W Wyższej Szkole Inżynierii Gospodarki w Słupsku tytuł zawodowy inżyniera otrzymał 85-letni Jerzy Królewiecki – najstarszy student w Polsce. Ukończył studia zaoczne ze średnią 4,53.

 

 

Fenomen Królewieckiego wielokrotnie gościł na łamach prasy. Żak pytany o przyczyny podjęcia nauki odpowiadał: "Siedzenie w domu nie ma sensu. Człowiek musi się uczyć, a tu, między ludźmi przyjemniej". Studia rozpoczął, żeby poprawić swoją kondycję intelektualną. Nie był pewny czy cel, jaki sobie wyznaczył, nie jest zbyt ambitny. Po obronie pracy dyplomowej (poświęconej problemowi wykorzystania energii wiatrowej na Pomorzu) przyznał, że łatwo nie było. Komisja egzaminacyjna postawiła Królewieckiemu ocenę bardzo dobrą.

Jedno z największych wyzwań w toku studiów stanowiła nauka języka angielskiego. Słupszczanin zaczynał od podstaw, jednak okazało się, że nie sprawiła mu ona większych problemów. Jak sam zastrzega – "żadnej taryfy ulgowej nie było." Na studia z zakresu marketingu i zarządzania zdecydował się, by zrozumieć "jak działa kapitalizm i jak to jest, że przez całe życie ciężko pracował, a teraz ma tak niską emeryturę." W latach 60. studiował (także zaocznie) ekonomię socjalizmu.


Życie powierzało Królewieckiemu różne role. Jako 20-latek brał udział w Powstaniu Warszawskim. Stracił w nim rodziców. Po wojnie pracował w Milicji Obywatelskiej, ale ze względu na swoją akowską przeszłość musiał zmienić zajęcie. Ostatecznie związał się zawodowo ze słupskim Zakładem Energetycznym. Na emeryturę odszedł w 1986 roku. Nie zrezygnował z aktywności. Był m.in. członkiem Partii Emerytów i Rencistów. Chciał pomagać starszym ludziom, którzy stali się ofiarami transformacji ustrojowej, jednak na polu polityki nie odniósł większych sukcesów. Wycofał się z tej działalności ze względu na nieporozumienia z centralą partii w Warszawie. W wywiadzie przeprowadzonym przez Bożenę Aksamit dla Gazety Wyborczej stwierdził, że nie znalazł wspólnego języka z ludźmi, dla których głównym celem stało się zdobycie mandatu w parlamencie.


Podobno ze wszystkich etapów życia starość udała się Panu Bogu najmniej. Przypadek Jerzego Królewieckiego pokazuje, iż niektórzy ludzie, pomimo upływu lat, nigdy się nie starzeją. Najstarszy polski (już były) student uważa, że miał pewną przewagę nad swoimi młodszymi kolegami – oni studiowali, aby podnieść swoją atrakcyjność na rynku pracy - on dla czystej satysfakcji i wiedzy. Nie raz był brany przez 30-letnich "ćwiczeniowców" za profesora odwiedzającego uczelnie z gościnnym wykładem. Zawsze podchodził do takich sytuacji z uśmiechem. Żałuje tylko, że młodsze koleżanki nie mogły się przełamać, aby zwracać się do niego per ty. Królewiecki zastanawia się nad kolejnym kierunkiem – astronomią.

 

 

Filip Pietruszewski

Filip Pietruszewski

E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Skomentuj

Pola oznaczone (*) są obowiązkowe
Dozwolony jest podstawowy HTML.

2 komentarzy

Go to Top
jdoc:include type=margin:auto;